Dochodzenie odszkodowania po zbyciu auta – wyrok SN

Dopuszczalne jest dochodzenie od ubezpieczyciela odszkodowania w wysokości hipotetycznych kosztów naprawy pojazdu nawet po jego zbyciu – tak orzekł Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 3 kwietnia 2019 r., sygn. akt II CSK 100/18.

Powód dochodził odszkodowania w wysokości obliczonych przez biegłego, hipotetycznych kosztów naprawy pojazdu. Przed wytoczeniem powództwa powód zbył pojazd. Orzekający w pierwszej instancji Sąd Rejonowy powództwo oddalił. Powód złożył apelację, jednak Sąd Okręgowy ją oddalił wskazując, że powód nie może domagać się odszkodowania w wysokości odpowiadającej kosztom naprawy pojazdu, których nigdy nie poniesie. Sądy obu instancji przyjęły, że z uwagi na zbycie pojazdu jedynym sposobem obliczenia szkody jest określenie różnicy wartości pojazdu przed zdarzeniem oraz wartości pojazdu w stanie uszkodzonym.

Powyższej argumentacji nie podzielił jednak Sąd Najwyższy. W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że powstanie roszczenia z tytułu kosztów przywrócenia uszkodzonego pojazdu do stanu pierwotnego, a tym samym zakres odszkodowania, nie zależą od tego czy poszkodowany dokonał naprawy i czy w ogóle ma taki zamiar. W konsekwencji spotykane niekiedy w praktyce uzależnienie wypłaty należności od faktycznego dokonania naprawy i udokumentowania jej kosztów nie jest uzasadnione. Dalej Sąd Najwyższy wyjaśnił, że podjęcie przez poszkodowanego decyzji o sprzedaży uszkodzonego samochodu, nie pozbawia go prawa do odszkodowania w wysokości odpowiadającej hipotetycznym kosztom naprawy, skoro rzeczywista naprawa nie stanowi warunku dochodzenia odszkodowania. W konsekwencji poszkodowany, w przypadku szkody częściowej, może żądać odszkodowania w wysokości odpowiadającej niezbędnym i uzasadnionym ekonomicznie kosztom przywrócenia pojazdu do stanu poprzedniego, także wtedy, gdy naprawy nie dokonał (lub dokonał jej częściowo) i sprzedał pojazd w stanie uszkodzonym. Konkludując Sąd Najwyższy wskazał, że nie można w takim stanie faktycznym ograniczać wysokości odszkodowania do różnicy między wartością pojazdu przed uszkodzeniem a uzyskaną przez poszkodowanego ceną jego sprzedaży.

Powyższe rozstrzygnięcie należy ocenić jako trafne. Po pierwsze, stosowanie przez sądy powszechne wykładni wskazanej w wyroku Sądu Najwyższego, będzie prowadziło do zagwarantowania równości podmiotów ubiegających się o odszkodowanie, bez względu na sposób obliczenia szkody. Po drugie, obliczenie szkody na podstawie hipotetycznych kosztów naprawy będzie prowadziło do umożliwienia bardziej precyzyjnego określenia wysokości szkody. Często bowiem kwotą odpowiadającą rzeczywistemu uszczerbkowi w majątku poszkodowanego nie jest prosta różnica wartości pojazdu przed i po powstaniu szkody, ale właśnie kwota, która pozwoliłaby na doprowadzenie do pojazdu do stanu sprzed szkody. Niejednokrotnie występują sytuacje, w których z uwagi obliczanie wartości szkody metodą tzw. „szkody całkowitej”, poszkodowany zmuszony jest do sprzedaży uszkodzonego pojazdu, ponieważ wysokość obliczonego w ten sposób odszkodowania nie pozwala na przywrócenie pojazdu do stanu sprzed zdarzenia. Dodatkowo wykładnia dokonana przez Sąd Najwyższy w sposób istotny ograniczy możliwość argumentacyjną ubezpieczycieli w toku postępowania i zredukuje zbędny formalizm. Sądy powszechne nie powinny bowiem oddalać powództw o odszkodowanie tylko na tej podstawie, że powód wybrał określony sposób obliczania wysokości szkody, jeżeli szkoda ta została w należyty sposób udowodniona.

Artykuł został opublikowany w wydaniu papierowym ,,Rzeczpospolitej” oraz na rp.pl

 

Czytaj także: Co zrobić kiedy sprawca wypadku nie miał ważnego OC?