Znak towarowy Oktoberfest chroniony ale nie dla festiwali

Miasto Monachium ponownie przegrało sprawę marki Oktoberfest. Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) oddalił wniosek stolicy Bawarii o rejestrację znaku towarowego słownego Oktoberfest dla szeregu towarów i usług.

W tym roku pierwszy raz w czasach po II wojnie światowej piwny festiwal musi zostać odwołany z powodu ograniczeń koronawirusowych, jednak wciąż pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawanych imprez masowych w Europie. Zapewne dlatego poprzez rejestrację jego nazwy jako znaku towarowego władze miasta Monachium starają się uzyskać możliwie szeroką ochronę dla swojego najsłynniejszego wydarzenia.

W czerwcu 2016 roku „Oktoberfest” został zgłoszony w EUIPO jako znak towarowy Unii Europejskiej. Jednakże początkowo Urząd odmówił rejestracji znaku towarowego dla dużej części żądanych towarów i usług: wszystkich towarów i usług z klas 3, 4, 6, 9, 14, 16, 18, 21, 24, 25, 26, 28 , 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 38, 39, 41, 43 i części 45. Nie zgadzając się z takim rozstrzygnięciem Urzędu, władze miasta złożyły odwołanie od decyzji. W jego wyniku udało się obronić zgłoszenie dla kolejnych towarów i usług, między innymi dla pamiątek i produktów reklamowych, takich jak kosmetyki, figurki, sprzęt RTV, biżuteria, wyroby z papieru, produkty gospodarstwa domowego, odzież, zabawki. Urząd odrzucił jednak zgłoszenie znaku towarowego dla piwa, innych napojów i żywności, a także dla usług organizacji festiwali i rozrywki w klasie 41. W uzasadnieniu Urząd wskazał, że znak towarowy Oktoberfest ma charakter opisowy dla wszystkich towarów, które mają związek z festiwalami (klasa 41, dostarczanie żywności i napojów, artykułów spożywczych i napojów jako towarów). Co ciekawe, w toku postepowania wpłynęły także uwagi podmiotów trzecich, w których wskazywano, że festiwale o nazwie „Oktoberfest” są organizowane w wielu miejscach w Niemczech i poza nimi np. w Fuldzie, Hamburgu, Frankfurcie, nad jeziorem Bodensee, w Branderburgiii, Mannheim czy Wiedniu. Pomimo podjętych prób przedstawienia szeregu dowodów miasto Monachium nie zdołało wykazać, że słowo Oktoberfest nabrało, szczególnie w zakresie usług organizacji festiwali,  wtórnej zdolności odróżniającej w wyniku jego używania i jest kojarzone tylko z wydarzeniem organizowanym na Theresienwiese („błoniach Teresy”) w Monachium.

Jeżeli taka decyzja będzie ostateczna, władze niemieckiego Monachium nadal nie będą mogły zakazać ponad 2000 Oktoberfestów urządzanych w innych miastach. Jednakże w przypadku towarów oznaczonych słowem Oktoberfest, dla których udało się obronić zgłoszenie, po uzyskaniu rejestracji miasto Monachium będzie mogło zwrócić się do ich producentów z żądaniem uiszczenia opłat licencyjnych, których wartość może sięgać 100 milionów euro rocznie. Może nawet zakazać używania znaku do określonych towarów lub usług, jeśli uzna, że jest to niewłaściwe.

O ile władzom miasta, jak na razie, nie udało uzyskać rejestracji znaku „Oktoberfest” dla piw, to marka obejmująca piwa charakterystyczne dla festiwalu – Oktoberfest-Bier – jest chroniona od 20 lat. Prawa do znaku towarowego należą do Stowarzyszenia Browarów Monachijskich (Verein Münchner Brauereien) i mogą być używane tylko przez sześć tradycyjnych monachijskich browarów Augustiner, Hacker-Pschorr, Spaten, Löwenbräu, Paulaner i Staatliches Hofbräuhaus Munich jako znak wspólny. Jednak wyłączność dotyczy tylko Unii Europejskiej.

Zobaczymy jak potoczą się losy tej sprawy i czy władze miasta Monachium zdecydują się na dalszą walkę, tym razem już przed sądami unijnymi, gdyż wiadomo już, że uzasadnienie wydane przez EUIPO zainspirowało miasto Monachium do złożenia wniosków o ochronę oznaczeń Münchener Oktoberfest”  oraz „Oktoberfest München”. Takie zestawienia słów mogą mieć większe szanse na skuteczną ochronę, choć ostateczna decyzja nadal należy do Urzędu.

Artykuł ukazał się w internetowym oraz papierowym wydaniu dziennika ,,Rzeczpospolita”