Leszek Kieliszewski: Bitcoin – działalność regulowana, ale niemile widziana

Od 31 października działalność giełd i kantorów kryptowalut stanie się działalnością regulowaną. Jednocześnie stanowisko Komisji Nadzoru Finansowego do instytucji nadzorowanych zabrania nawiązywania relacji z podmiotami, które zajmują się obrotem na rynku kryptowalut. Efekt? Działalność jest legalna, ale w praktyce niemożliwa do wykonywania.

Wraz z nowelizacją Ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy działalność w zakresie walut wirtualnych stanie się działalnością regulowaną. Giełdy i kantory kryptowalut działające w Polsce będą musiały uzyskać wpis do rejestru prowadzonego w Ministerstwie Finansów. Warunkiem uzyskania wpisu będzie niekaralność oraz wykazanie odpowiedniej wiedzy lub doświadczenia w zakresie walut wirtualnych.

Uzyskanie wpisu nie oznacza jednak, że działalność będzie można faktycznie rozpocząć. Problem zacznie się na etapie otworzenia rachunku bankowego. Zdecydowana większość banków w Polsce stosując się do stanowiska KNF odmawiała dotychczas otwarcia i prowadzenia rachunku na rzecz podmiotów prowadzących działalność w zakresie obrotu walutami wirtualnymi. Z kolei brak dostępu do tradycyjnego systemu bankowego powodował, że prowadzenie giełdy, czy kantoru nie miało racji bytu.

W tym miejscu dochodzimy do paradoksu, że prowadzenie działalności w obszarze kryptowalut jest nie tylko legalne, ale będzie stanowiło działalność regulowaną, a jednocześnie podmiot, który spełni wymogi i uzyska wpis do rejestru nie będzie mógł rozpocząć prowadzenia działalności z powodu braku możliwości otwarcia rachunku bankowego.

REGULOWANIE RYNKU

Podjęta próba regulacji jest namiastką i nie odpowiada potrzebom rynku. Nadal nie zostały uregulowane choćby podstawowe zasady obrotu. Jednak największym problemem jest brak regulacji zasad ochrony klienta i przysługujących mu praw – a mówimy o rynku aktywów o charakterze spekulacyjnym i obarczonym ponadprzeciętnym ryzykiem. W końcu nieuregulowane pozostają aspekty podatkowe związane z przychodami uzyskiwanymi z obrotu kryptowalutami.

Brak regulacji w zakresie zasad obrotu walutami wirtualnymi nie jest korzystny dla nikogo. Klienci nie mają praktycznie żadnej ochrony związanej z zawieranymi transakcjami, giełdy i kantory zmagają się z wpisami na Listę Ostrzeżeń Publicznych, postępowaniami skarbowymi i karnymi, a Skarb Państwa nie uzyskuje wpływów z podatków, jakie mógłby osiągnąć przy uregulowaniu zasad obrotu.

PERSPEKTYWA KLIENTA

Zdecydowana większość giełd kryptowalut, na skutek „niekorzystnego otoczenia regulacyjnego” albo zakończyła działalność w ogóle, albo przeniosła ją do innych krajów w Unii Europejskiej – popularnością cieszyły się Malta, Estonia, czy Wielka Brytania. Stamtąd prowadzona działalność transgraniczna pozwala klientom z Polski korzystać z platform transakcyjnych – kupować, sprzedawać i wymieniać kryptowaluty. Mniej uważny klient może nawet nie zauważyć, że kantor lub giełda jest prowadzony przez firmę z siedzibą za granicą i nie podlega prawu polskiemu.

Dla klienta jurysdykcja nie ma z resztą większego znaczenia, wszak pod warunkiem, że wszystko funkcjonuje pomyślnie. Problem zaczyna się wtedy, gdy giełda nieprawidłowo wykona zlecenie – w najlepszym przypadku, albo zniknie razem z pieniędzmi klienta – w najgorszym. Wtedy okazuje się, że klient nie ma gdzie szukać pomocy. Rzecznicy praw konsumenta, Rzecznik Finansowy, KNF ani sądy powszechne nie mając jurysdykcji będą odsyłały takiego klienta z kwitkiem. Alternatywą pozostaje szukanie pomocy prawnej w kraju siedziby operatora giełdy, gdzie bariera językowa oraz koszty obsługi prawnej będą skutecznie utrudniały dochodzenie roszczeń czyniąc je – w przeważającej większości przypadków – nieopłacalnym.

PERSPEKTYWA KANTORÓW I GIEŁD

Dotychczasowy brak regulacji, problemy z otwarciem i prowadzeniem rachunku bankowego, czy wpisy KNFu na Liście Ostrzeżeń Publicznych i związane z nimi postepowania karne skutecznie zniechęcały do prowadzenia giełdy, czy kantoru kryptowalut w Polsce. Co więcej sama branża ma świadomość tego, że uregulowanie rynku będzie z korzyścią dla niej samej. Rynek stanie bardziej transparentny i wiarygodny, a spełnienie standardów regulacyjnych będzie stanowiło barierę wejścia dla podmiotów nieposiadających wystarczających zasobów.

Wprowadzenie jasnych zasad świadczenia usług wyeliminuje również zagwozdkę, czy do prowadzenia giełdy konieczne jest uzyskanie zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego na działalność instytucji płatniczych – to właśnie brak takiego zezwolenia jest przyczyną prowadzenia postepowań karnych w sprawie działalności niektórych giełd kryptowalut niegdyś działających w Polsce.

PERSPEKTYWA PAŃSTWA

Beneficjentem uregulowania rynku walut wirtualnych byłoby także Państwo. W pierwszej kolejności korzyści polegałaby na zwiększeniu wpływów z podatków. Na dzień dzisiejszy organy administracji skarbowej mają bardzo ograniczone możliwości weryfikacji, czy podatnik osiągnął dochód z obrotu kryptowalutami. W praktyce jedynym źródłem informacji na ten temat są zeznania samego podatnika. Prowadzona niekiedy analiza historii rachunków bankowych nie daje pełnej informacji o tym, czy i jakie korzyści podatnik osiągnął z obrotu kryptowalutami. Brak podmiotów krajowych (lub ich znikomy udział w rynku) wyklucza uzyskanie przez skarbówkę informacji na temat transakcji przeprowadzanych na walutach wirtualnych.

Nie bez znaczenia jest również aspekt przeciwdziałania praniu pieniędzy. Nie jest tajemnicą, że waluty wirtualne stanowią atrakcyjną formę lokowania środków pochodzących z przestępstw. W tym kontekście okoliczność, że zdecydowana większość podmiotów umożliwiających zakup lub sprzedaż kryptowalut ma siedzibę za granicą jedynie utrudnia organom ścigania pozyskanie informacji na temat transakcji dokonywanych z ich wykorzystaniem. Jakkolwiek monitorowanie obiegu walut wirtualnych jest skomplikowane, to pytaniem jakie powinni sobie zadać przedstawiciele organów ścigania jest: „Czy lepiej mieć dostęp do informacji fragmentarycznych, czy lepiej nie mieć go wcale?”

OBAWY PRZED OTWARCIEM PUSZKI PANDORY, CZY STRACHY NA LACHY?

Wśród ekonomistów wciąż aktualne są dyskusje, czy Bitcoin i inne kryptowaluty to bańka spekulacyjna, czy złoto XXI wieku. Gdyby spełniły się scenariusze tych pierwszych, okazałoby się, że fatalnym błędem było otwarcie rynku i umożliwienie obywatelom utraty ich oszczędności. Jeżeli z kolei racje mają zwolennicy teorii o wynalezieniu cyfrowego złota, to wyczekiwanie z uregulowaniem rynku do ostatniej chwili spowoduje, że już na starcie rodzime firmy będą w tyle peletonu, a rynek został już podzielony przez zagranicznych graczy, którym obce jurysdykcje nie przeszkadzały się rozwijać.

Niezależnie od tego, czy któryś z powyższych scenariuszy się spełni, faktem jest, że istnieje grupa inwestorów zainteresowanych obrotem kryptowalutami, a brak krajowych podmiotów infrastruktury rynku kieruje ich do podmiotów zagranicznych. Mając na uwadze ten aspekt, brak odpowiednich regulacji i praktyczne ograniczanie możliwości prowadzenia działalności nie służą nikomu.