W rzeczywistości wirtualnej sprzedaży też dochodzi do batalii

Najprostszym, najszybszym i z pewnością najmniej kosztownym sposobem rozwiązania sporu o rejestrację domeny internetowej, poza oczywiście ugodowym zakończeniem sporu, jest poddanie go pod rozstrzygnięcie sądów arbitrażowych.

W coraz większym stopniu otaczająca nas rzeczywistość przenosi się do świata wirtualnego. Internet stał się przestrzenią, w której wymieniamy się doświadczeniami, spotykamy się, ale także oferujemy towary i usługi, a nawet – za jego pośrednictwem – prowadzimy kompleksową działalność biznesową. W tym kontekście wydaje się, że nasza aktywność w przestrzeni wirtualnej powoli zaczyna dorównywać tej, która toczy się w codziennej rzeczywistości. Wraz z tą tendencją pojawiają się jednocześnie nowe wyzwania prawne, przed którymi stają przedstawiciele m.in. branży e-commerce.

Jak powszechnie wiadomo, biznes opiera się na konkurencji pomiędzy podmiotami, które rywalizują między sobą, oferując swoje towary i usługi. Są one identyfikowane różnymi oznaczeniami, które konsumenci wiążą często z określoną jakością czy samym pochodzeniem produktu. Oznaczenia te występują też w świecie wirtualnym, w tym samym charakterze, choć w nieco bardziej odmiennych formach. Wśród nich na pierwszy plan wysuwa się domena internetowa, będąca unikalnym adresem sieciowym identyfikującym prowadzoną przez abonenta pod nim stronę internetową. Podobnie jak w świecie rzeczywistym, tak i w internecie dochodzi do sporów pomiędzy uczestnikami obrotu odnośnie wykorzystywanych w nim oznaczeń odróżniających. Mówiąc o bataliach toczących się w przestrzeni wirtualnej, warto zacząć właśnie od tych, które dotyczą naruszeń praw za pośrednictwem domeny internetowej.

Spory o rejestrację domeny internetowej

Przybliżenie najbardziej typowych sytuacji, w których dochodzi do naruszenia cudzego prawa, zacząć należy w tym przypadku od wskazania budowy domeny internetowej. Składają się na nią elementy wyróżniające i niewyróżniające, czyli takie, z których korzystać mogą wszyscy użytkownicy obrotu. Klasyczny schemat budowy adresu domeny internetowej na podstawie polskiej domeny krajowej przedstawia się w następujący sposób: www.nazwa.pl. Odróżniającym elementem, czyli właśnie umożliwiającym zlokalizowanie treści prezentowanych pod daną domeną, jest nazwa domeny. Coraz częściej zdarza się, że ma ona postać zarejestrowanego znaku towarowego, nazwy firmy, ale także niezarejestrowanego oznaczenia, imienia lub nazwiska, pseudonimu etc. To właśnie nazwa domeny internetowej jest przedmiotem sporów dotyczących adresów internetowych.

Spory w tym zakresie polegają najczęściej na naruszeniu cudzych praw podmiotowych, np. przez użycie cudzego zarejestrowanego znaku towarowego w nazwie domeny, jeśli oferowane w treści prowadzonej pod nią strony internetowej towary czy usługi są zastrzeżone dla takiego znaku towarowego. W takim przypadku witryna internetowa pełni bowiem taką samą rolę, jak witryna sklepu, który mijamy na ulicy czy w galerii handlowej. Takie stanowisko zajął m.in. Sąd Najwyższy, który w wyroku z 11 grudnia 2013 r. (sygn. IV CSK 191/13) stwierdził, że użycie chronionego oznaczenia w internecie należy oceniać według ogólnych reguł przewidzianych w tym zakresie w przepisie art. 296 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. – Prawo własności przemysłowej (Dz.U. 2021 poz. 324).

Naruszenie prawa – jednak w zupełnie innym aspekcie – może stanowić rejestracja domeny internetowej w złej wierze, przejawiającej się np. w zjawisku określanym mianem „piractwa domenowego”. Na gruncie obowiązujących przepisów, w odniesieniu do przestrzeni wirtualnej, tego rodzaju zarzut może być podnoszony między innymi, gdy zarejestrowanie domeny lub jej nabycie następuje głównie w celu jej późniejszej sprzedaży na rzecz podmiotu, któremu przysługuje tytuł prawny do nazwy wykorzystywanej w domenie, gdy rejestracja domeny nastąpiła w celu uniemożliwienia właścicielowi nazwy wykorzystania jej w domenie, czy też gdy domena została zarejestrowana w celu zakłócenia działalności konkurentowi biznesowemu. Wszystkie wskazane działania mogą w określonych okolicznościach wypełniać znamiona nazwanego lub nienazwanego czynu nieuczciwej konkurencji.

Dość często występującą formą naruszeń domen internetowych jest cybersquatting, który polega na „zasiedlaniu” (ang. „squat”) nazw domen przed tym, zanim umowę o rejestrację takiej domeny zdąży zawrzeć podmiot legitymujący się odpowiednim tytułem prawnym do danej nazwy. Następstwem takiego działania jest późniejsze oferowanie odsprzedaży takiej domeny internetowej po zawyżonej cenie, całkowicie nieuzasadnionej realiami rynkowymi. Pojęcie cybersquattingu weszło już zresztą na stałe do języka prawniczego i jako takie pojawia się w orzecznictwie sądów powszechnych jako jeden z nienazwanych czynów nieuczciwej konkurencji (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu – I Wydział Cywilny z 24 maja 2019 r., sygn. I ACa 989/18). Potwierdza to, że do tego rodzaju przypadków dochodzi coraz częściej w warunkach wirtualnego obrotu gospodarczego.

Pokrewnym czynem nieuczciwej konkurencji jest typosquatting, który z kolei polega na „monopolizowaniu” domeny internetowej o nazwie podobnej np. do firmy czy znaku towarowego innego przedsiębiorcy. Nazwa ta różni się nieznacznie od oryginału, np. powieloną lub pominiętą jedną literą, co ma na celu wprowadzenie w błąd wirtualnych konsumentów. „Wchodząc” pod taki adres, są oni bowiem przeświadczeni, że dokonują pod nim zakupu towarów pochodzących od innego przedsiębiorcy.

Jak sobie radzić z takimi naruszeniami praw do dóbr niematerialnych w internecie? Najprostszym, najszybszym i z pewnością najmniej kosztownym sposobem rozwiązania sporu o rejestrację domeny internetowej, poza oczywiście ugodowym zakończeniem sporu, jest poddanie go pod rozstrzygnięcie sądów arbitrażowych. Taką możliwość przewidują na ogół regulaminy świadczenia usług w zakresie utrzymania nazw w domenach internetowych. Dla sporów odnoszących się do domen (.pl) właściwy jest Sąd Arbitrażowy przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji, w odniesieniu do domen (.eu) jest to Sąd Arbitrażowy w Pradze (Republika Czeska), zaś w odniesieniu do domen (.com) Sąd Arbitrażowy przy Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) w Genewie (Szwajcaria).

Kierując sprawy do tych sądów polubownych, w przypadku naruszenia praw podmiotowych zgodnie z przepisami prawa krajowego, możemy domagać się rozwiązania przez usługodawcę umowy z abonentem spornej domeny internetowej albo jej przeniesienia na naszą rzecz.

Inne naruszenia dóbr niematerialnych

Naruszenia praw własności intelektualnej w internecie, do których ostatnimi czasy dochodzi coraz częściej, nie ograniczają się jedynie do sporów związanych z rejestracją domeny internetowej. Może do nich dochodzić także w odniesieniu do samej zawartości strony internetowej znajdującej się pod daną domeną internetową.

Najczęściej z takimi sytuacjami mamy do czynienia wtedy, gdy przedsiębiorca rozpowszechnia bez stosownego zezwolenia cudze utwory. Dość często w sieci spotykamy się z sytuacjami, w których na stronach internetowych dystrybutorów towarów wykorzystywane są zdjęcia oryginalnych produktów pochodzące z katalogu producenta. W wielu takich przypadkach spore zdziwienie budzi zarzut naruszenia autorskich praw majątkowych do takich zdjęć. Należy jednak pamiętać, że zdjęcie katalogowe jest najczęściej przedmiotem prawa autorskiego i jego legalne wykorzystywanie wymaga uzyskania zgody twórcy lub innego uprawnionego.

Do naruszenia praw autorskich majątkowych może również dochodzić na skutek wykorzystania w treści strony internetowej oryginalnych opisów produktów przygotowanych przez producenta (por. wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie z 26 kwietnia 2019 r., sygn. akt VI GC 297/18). W tym przypadku trzeba jednak zaznaczyć, że nie zawsze opis produktu będzie mógł korzystać z ochrony prawnoautorskiej, zwłaszcza gdy odwołuje się on wyłącznie do cech technicznych towaru lub po prostu nie ma twórczego charakteru.

Jak uniknąć spornej sytuacji w tym zakresie? Najlepiej podpisać umowę licencyjną określającą sposób korzystania ze zdjęć lub zawrzeć odpowiednie postanowienia w tym zakresie w umowie, na podstawie której dystrybuowane są oryginalne produkty. Podobnie sytuacja przedstawia się z samymi opisami produktów. Jeśli w katalogu nadano im oryginalną, fantazyjną postać, która nie sprowadza się do prostej informacji, wówczas lepiej zadbać także o zgodę na ich rozpowszechnianie.

Wśród rodzajów wspomnianych naruszeń, z którymi można zetknąć się w samej treści strony internetowej, warto wskazać także na linking. W tym przypadku do naruszenia może dojść, najogólniej rzecz ujmując, poprzez zamieszczenie na stronie odesłania (linku) do innego adresu internetowego, pod którym rozpowszechniany jest bezprawnie cudzy utwór. Przy czym należy wówczas dodatkowo zweryfikować, czy np. tego rodzaju działanie było dokonywane świadomie i w celach zarobkowych (por. wyrok TSUE z 8 września 2016 r., sygn. C-160/15).

Jak radzić sobie z kolei w takich przypadkach? W pierwszej kolejności powinno się wezwać podmiot, który dopuszcza się na stronie internetowej wskazanych działań, do dobrowolnego zaprzestania naruszeń, a gdy takie wezwanie nie rodzi żadnej reakcji, do rozważenia pozostaje skierowanie sprawy na drogę sądową. Właściwe w tego rodzaju sprawach są obecnie „sądy ds. własności intelektualnej”, które stanowią wyspecjalizowane wydziały sądów okręgowych.

Dorota Rzążewska, radca prawny, krajowy i europejski rzecznik patentowy, arbiter w sprawach domen internetowych, wspólnik zarządzający, JWP Rzecznicy Patentowi

Platformy sprzedażowe

Odnosząc się do batalii odbywających się w rzeczywistości wirtualnej sprzedaży, nie sposób pominąć tych, do których dochodzi w obrębie platform sprzedażowych, gdy oferowane za ich pośrednictwem towary lub utworzone w nich nazwy kont użytkowników naruszają cudze prawa. Zgodnie z obowiązującym przepisem art. 14 ustawy z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz.U. z 2020 r. poz. 344) hostingodawcy mają obowiązek reagować w sytuacji, gdy otrzymują wiarygodną wiadomości o bezprawnym charakterze danych udostępnianych przez użytkowników. W takich przypadkach aukcje są blokowane, a gdy użytkownik rażąco narusza regulamin serwisu (np. wielokrotnie zamieszcza aukcje naruszające cudze prawa), jego konto może być zawieszone. Istniejące obecnie w tym obszarze regulacje prawne, choć mają wyważony charakter, uznawane są często za przestarzałe i nieprecyzyjne. W związku z tym w Unii Europejskiej rozpoczęły się już prace legislacyjne nad nowym rozporządzeniem o nazwie „Akt o usługach cyfrowych” (ang. Digital Service Act – DSA). Ma ono wprowadzić m.in. ujednolicony mechanizm weryfikacji zgłoszeń dotyczących naruszeń praw własności intelektualnej, do których dochodzi w obrębie platformy sprzedażowej. Obecnie tego rodzaju kwestie są regulowane wewnętrznie przez każdą z platform sprzedażowych.

Współautorem tekstu jest dr Tomasz Gawliczek, radca prawny, rzecznik patentowy, JWP Rzecznicy Patentowi

 

Artykuł ukazał się w Poradniku: Prawo i podatki w firmie